Strategiczna inwestycja bez polskich firm? "Zaporowe warunki"

Dodano:
Cement, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Pexels
Spółka PIT-RADWAR stworzy nowy zakład w podwarszawskiej Kobyłce. Fundusz Inwestycji Kapitałowych przeznaczył na ten cel dofinansowanie w wysokości 1,72 miliarda złotych. Choć inwestycja ma strategiczne znaczenie dla Polski, rodzime firmy mogą nie wziąć udziału w jego budowie w roli generalnego wykonawcy.

Celem inwestycji jest rozwinięcie polskiego potencjału obronnego. Projekt zakłada przeniesienie działalności produkcyjnej PIT-RADWAR z Warszawy do nowego kompleksu, który powstanie w powiecie wołomińskim.

Przedsiębiorstwo ma strategiczne znaczenie dla bezpieczeństwa Polski. Firma podkreśla, że jest „jednym z czołowych dostawców urządzeń z zakresu elektroniki profesjonalnej dla Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej”.

„Spółka, od kilkudziesięciu lat prowadzi prace badawczo-rozwojowe w dziedzinie radiolokacji, radioelektronicznych systemów rozpoznania, systemów automatyzacji i wspomagania dowodzenia oraz powiązanych z nimi systemów uzbrojenia, zwłaszcza przeciwlotniczego. Produkty PIT-RADWAR S.A. znajdują się na uzbrojeniu wszystkich rodzajów Sił Zbrojnych RP, a także na wyposażeniu armii zagranicznych” – czytamy na stronie PIT-RADWAR.

Inwestycja o olbrzymim znaczeniu dla bezpieczeństwa państwa

W nowych obiektach mają powstawać nowoczesne systemy radiolokacyjne oraz systemy dowodzenia i kierowania walką. Wspomniane narzędzia są wykorzystywane w programach obrony powietrznej, takich jak Wisła, Narew i Pilica+.

Znaczenie inwestycji mocno akcentują rządzący. Zakład odwiedził na początku lipca minister finansów Andrzej Domański. Przedstawiciel rządu Donalda Tuska podkreślił, że to właśnie w Kobyłce powstaje jeden z najnowocześniejszych zakładów radarowych w Europie.

„Polska obronność to dziś przede wszystkim inwestycje w wysokie technologie, przemysł i bezpieczeństwo gospodarcze. Nowy zakład radarowy PIT-RADWAR w Kobyłce o wartości ponad 1,7 mld zł pokazuje skalę tego kierunku. To nowe miejsca pracy, laboratoria, kompetencje inżynierskie i realne wzmocnienie zdolności Polski w zakresie obrony powietrznej i systemów antydronowych” – napisał w mediach społecznościowych Domański.

Szef resortu finansów podkreślił, że inwestycja oznacza umocnienie polskiego bezpieczeństwa, poprzez budowę „silnego i nowoczesnego przemysłu obronnego”.

Zaporowa kwota w przetargu

Choć plany związane z umacnianiem polskiego przemysłu zbrojeniowego brzmią atrakcyjnie, pojawił się nieoczekiwany problem. Warunkiem wzięcia udziału w przetargu na wykonanie inwestycji było wykazanie realizacji w ostatnich siedmiu latach obiektu kubaturowego o wartości co najmniej 500 mln zł. Zdaniem polskich firm budowlanych taka kwota może w praktyce wykluczać z udziału w postępowaniu krajowych wykonawców. Polskie firmy nie miały bowiem dotąd możliwości realizacji takiej inwestycji, co z samej definicji wyklucza je z udziału w przetargu. Co ciekawe tak wysoka kwota nie została ustanowiona nawet w przypadku terminalu Portu Polska, gdzie poziom referencji został nawet obniżony z 300 mln zł do 200 mln zł.

PIT-RADWAR i Polska Grupa Zbrojeniowa zapewniają z kolei, że ich celem jest ograniczenie ryzyka związanego z inwestycją. Kluczem ma być wybór wykonawcy posiadającego odpowiednie doświadczenie, ale również potencjał organizacyjny i finansowy.

Nie tylko 500 mln zł 

Angelika Cieślowska, prezes zarządu spółki DORACO, zwraca uwagę w rozmowie z portalem DoRzeczy.pl, że problemem nie jest tylko kryterium dotyczące realizacji inwestycji o wartości 500 mln zł.

– Ustanowienie zaporowych warunków, bo nie chodzi tylko o kwotę 500 mln zł, może być uznana za dyskryminację polskich firm. W dodatku przetarg został zorganizowany w taki sposób, że mogą w nim wziąć tylko firmy, które otrzymały zaproszenie. My takiego zaproszenia w ogóle nie otrzymaliśmy, bez względu na to czy spełniamy kryteria, czy nie – podkreśla Cieślowska.

Uwagę polskich firm zwracają mocno sprofilowane oczekiwania. – Warunek, jaki jest stawiany przed oferentami determinuje określone parametry. Nie wiemy, jakimi kryteriami się kierowano i na jakiej podstawie obrano procedurę, w ramach której nie każdy może złożyć ofertę. Wiemy, że do przetargu została dopuszczona firma, która nie spełnia kryterium dotyczącego realizacji inwestycji o wartości 500 mln zł. Liczba dużych firm budowlanych na polskim rynku jest policzalna, więc mamy świadomość, kto może wygrać ten przetarg – tłumaczy prezes DORACO.

Przedsiębiorstwo nie składa jednak broni. – Wysłaliśmy oficjalne pismo z prośbą o zaproszenie nas do współpracy. Czekamy na odpowiedź – podkreśla Angelika Cieślowska.

Z kolei PIT-RADWAR podkreśla, że postępowanie zakupowe ma charakter niepubliczny, a wszelkie informacje dotyczące jego warunków i przebiegu są objęte obowiązkiem zachowania poufności.

„PIT-RADWAR S.A. oraz podmioty uczestniczące w postępowaniu są związane postanowieniami umów o zachowaniu poufności, których naruszenie może skutkować odpowiedzialnością przewidzianą przepisami prawa oraz zawartymi umowami” – podkreśla Agnieszka Gadoś, kierownik działu komunikacji spółki, w odpowiedzi na pytania skierowane przez portal DoRzeczy.pl. „Z uwagi na powyższe nie możemy odnosić się do szczegółowych pytań dotyczących postępowania ani komentować informacji pojawiających się w przestrzeni publicznej” – dodaje.

PIT-RADWAR podkreśla jednak, że postępowanie nie odbiega warunkami od tego, które zostało przeprowadzone w przeszłości. „Możemy jednak zapewnić, że wymagania określone w powyższym postępowaniu są procentowo tożsame z wymaganiami stawianymi wykonawcom w I etapie rozbudowy, zrealizowanym w latach 2022-2023. Postępowanie dotyczy inwestycji o strategicznym znaczeniu dla rozwoju krajowego potencjału obronnego, przyjęte wymagania są powiązane ze skalą i znaczeniem inwestycji i mają na celu ograniczenie ryzyka oraz zapewnienie jej terminowego i prawidłowego przebiegu” – czytamy w odpowiedzi.

Inwestycja państwowa bez polskich firm?

Sprawa budowy zakładu PIT-RADWAR w podwarszawskiej Kobyłce jak w soczewce pokazuje rozbieżność między deklaracjami państwa o zwiększeniu udziału polskich firm w strategicznych inwestycjach a praktyką, w ramach której postępowania są skonstruowane w sposób praktycznie uniemożliwiający krajowym przedsiębiorcom rywalizowanie o rolę generalnego wykonawcy. Tym samym rodzime firmy nie dostają szansy zdobywania doświadczenia przy największych inwestycjach, a jednocześnie nie są dopuszczane do postępowań przetargowych, ponieważ... nie mają praktyki.

W dłuższej perspektywie oznacza to całkowite uniemożliwienie krajowym firmom samodzielnej realizacji kolejnych dużych kontraktów. Sprawa jest tym bardziej drażliwa, że dotyczy tak newralgicznego obszaru jak bezpieczeństwo państwa.

Najwyraźniej wypowiedzi rządzących o wspieraniu polskiego biznesu wciąż egzystują tylko w sferze deklaracji.

Źródło: DoRzeczy.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...